piątek, 19 sierpnia 2016

Miękki orzech na zgryzoty


Tekst: Anna Pasternak-Winiarska Zdjęcia: Alfred Pawlicki

Skoro mówimy o metodach zaradczych na skołatane nerwy, chciałabym polecić jedno z najpyszniejszych źródeł magnezu. 
Botanik powiedziałby że to roślina strączkowa (i miałby rację!) jednak ów jegomość ma sporo cech, które wskazują na przynależność do orzechów. O kim mowa? O orzeszkach ziemnych/arachidowych. Choć często pod swym adresem słyszą niepochlebne opinie, bez wątpienia mają w sobie dużo dobrego. Ale od początku. Co można zarzucić orzeszkom ziemnym?
Są silnymi alergenami. 
Tak, to prawda. Orzeszki ziemne wywołują reakcje alergiczne u tych, którzy są na nie uczuleni. Cała reszta osób (mam na myśli tych bez alergii) po schrupaniu tych orzechów na ogół czuje się dobrze.

Są niezdrowe. 
Jedzone bez umiaru z dodatkiem soli na pewno są niezdrowe (to dawka czyni truciznę, więc nadmiar orzeszków ziemnych jest niezdrowy a nie same orzeszki). Co do soli- jest ona wszędobylska i na jej niedobory nikt nie narzeka, wręcz przeciwnie.

Jednak okazuje się, że orzeszki ziemne to nie tylko podejrzane typki dybające na nasze zdrowie i figurę. Jedzone w odpowiedniej formie i ilości mogą okazać się sprzymierzeńcem. Dlaczego?
Zawierają duże ilości magnezu a do tego mają wyjątkowy smak. Dlatego są wspomagają pracę układu nerwowego (który nieustannie mierzy się z naszym stresem, zbyt małą liczbą godzin snu itp.)
W kategorii orzechów są jednymi z najbardziej zasobnych w białko (bo z botanicznego punktu widzenia to rośliny strączkowe).

Poniżej przedstawiam porównanie zawartości składników odżywczych orzeszków ziemnych z innymi orzechami:

Wartość odżywcza
Ziemne
(100g)
Laskowe
(100g)
Pistacje
(100g)
Energia [kcal]
560
640
589
Białko  [g]
25,7
14,4
20,5
Węglowodany [g]
46,1
63,0
48,5
Tłuszcz [g]
19,2
14,9
25,0
Błonnik [g]
7,3
8,9
6,1
Wit. B6
0,30
0,55
0,00
Potas[mg]
720
616
1 090
Magnez [mg]
180
140
158

A w jakiej formie najlepiej zajadać orzechy ziemne?

Polecam te wprost z łupinek, bez soli albo w formie wysokiej jakości masła orzechowego (które w swoim składzie zawiera przede wszystkim orzeszki ziemne). Takie zacne smarowidło czeka na swoich amatorów w Sklepie z goframi- zarówno do zjedzenia na miejscu (np. w połączeniu z gofrem gryczanym) jak i do zaopatrzenia kuchni (do kupienia w szklanych słojach).

niedziela, 7 sierpnia 2016

Balsam dla podniebienia i skołatanych nerwów


Tekst: Anna Pasternak-Winiarska Zdjęcia: Alfred Pawlicki
No właśnie: czy prócz urlopu od codzienności można w jakiś sposób usprawnić regenerację i wyciszenie?
Można, w dwóch krokach:
Zadbaj o odpowiednią ilość magnezu w diecie (wiem, żadna to nowość)
Zadbaj, żeby źródła magnezu były rajem dla Twojego podniebienia 
Co do źródeł magnezu, zdecydowanie godna uwagi jest gryka- bardzo wartościowe zboże bezglutenowe, które zawiera w sobie również wiele innych składników odżywczych (zapytajcie kursantów Szkoły Żywienia, już oni potrafią wypowiedzieć się o gryce ;D).
 Dla porównania: w 100g mąki gryczanej jest ponad 20 razy więcej magnezu niż w 100g mąki pszennej(patrz wykres)! Co więcej, ta zawartość pokrywa dzienne zapotrzebowanie na magnez w 100% (u dzieci) i w 76% (u osób dorosłych).

No ale gdzie ten raj dla podniebienia? Grykę można wkomponować w smakołyk, któremu nikt nie będzie w stanie się oprzeć- gofra. Dla osób, które nie cierpią smaku gryki podsuwam rozwiązanie: dodatek kakao (które też zawiera dużą ilość magnezu) doskonale uzupełni smak gryki, podobnie jak aromat wanilii.
Jeśli nie macie czasu i/lub gofrownicy polecam zajrzeć do Sklepu z goframi- tam znajdziecie gryczany specjał z doskonałymi dodatkami (równie wartościowymi), nad którymi pochylę się już niebawem.

Dla dociekliwych:
Porównanie gofra tradycyjnego z gryczanym


Wartość odżywcza
Gofr tradycyjny
Gofr gryczany z kakao
Energia [kcal]
274
255
Białko  [g]
8
9
Węglowodany [g]
40
33
Tłuszcz [g]
10
11
Błonnik [g]
1
3
Wit. B6
0
0,3
Potas[mg]
84
255
Magnez [mg]
8
90

środa, 3 sierpnia 2016

Źródło świadomego gofringu




A właściwie skąd wziął się pomysł na pisanie o wartości żywieniowej gofrów?
Otóż inspiracją był dla mnie lokal, który spełnił wszystkie moje dietetyczne wymagania i marzenia- w dodatku jednocześnie. Mam na myśli Sklep z goframi.
To niezwykle klimatyczne miejsce od razu urzekło mnie swoim kameralnym wnętrzem, gustownym wystrojem, muzyką, apetycznym zapachem. Prawdziwe zauroczenie przyszło jednak, gdy zobaczyłam tamtejsze menu (w tym miejscu muszę jeszcze dodać, że dietetyka-smakosza-poszukiwacza coraz to nowych uciech podniebienia w jednym, wcale nie tak łatwo uwieść).
Co takiego zachwyciło mnie w tym właśnie lokalu? Były to gofry w zupełnie innej odsłonie, zrobione z produktów, które każdy dietetyk skrzętnie wplata do swojego jadłospisu. A dokładniej? Chodzi mi o gofry przygotowane z różnych rodzajów mąki, podawane w wersji klasycznej- na słodko i jak dotąd mi nie znanej- na słono. Ale to był dopiero początek…
Prawdziwa miłość zrodziła się gdy spróbowałam tamtejszych specjałów. Smak- rzecz gustu, jednak jakość jest kwestią niezaprzeczalną- albo coś jest dobre, świeże i prawdziwe, albo takie nie jest.
Połączenie ciasta z mąki gryczanej czy pełnoziarnistej, dodatek najprawdziwszego masła orzechowego lub świeżych warzyw było strzałem w dziesiątkę. Otrzymywane w ten sposób dania (tak, tak, tymi goframi można się najeść!) są na prawdę nietuzinkowe.

A co takiego dobrego mają w sobie tamtejsze specjały?
O tym bardzo dokładnie napiszę już niebawem.

Tymczasem do zobaczenia w Sklepie z goframi!

poniedziałek, 25 lipca 2016

Najsmaczniejsze wśród smaków lata


Tekst: Anna Pasternak-Winiarska Zdjęcia: Alfred Pawlicki

Gofry- smakołyk najczęściej kojarzony (przynajmniej przeze mnie) z wakacjami, nadmorskim deptakiem i owocami lata. Dodatkowo, klasyk wśród klasyków zwykle rozpatrywany jest w kategoriach bomby kalorycznej czy katastrofy dietetycznej. Zamiast rozwodzić się nad słusznością tej charakterystyki, chciałabym ocieplić nieco żywieniowe oblicze zacnego gofra. Dlatego też zapraszam do letniego cyklu postów o gofrach, które, jak na każdego gofra przystało, kuszą doskonałym smakiem, a dodatkowo mają w sobie duuużo dobrego dla zdrowia szczęśliwego gofrożercy.

Już niebawem podpowiem co dodać do gofrów, żeby były tak żywieniowo funkcjonalne, a także  z czym warto je jadać, aby wzmocnić ten efekt.
Dla miłośników liczenia kalorii i nie tylko, dodam informacje o energetyczności zaproponowanych przeze mnie smakołyków, a także zawartości substancji odżywczych.

Już wkrótce zapraszam do wspólnego, letniego gofrowania (gofringu? :D)

niedziela, 10 lipca 2016

Ile pić podczas upałów?


Upał-  najgorszy wróg kreatywności, błyskotliwości i wielu innych pożytecznych cech, które znikają tak szybko jak lód w piekarniku, gdy temperatura nie rozpieszcza. W połączeniu z odwodnieniem może być bardzo niebezpieczny dla zdrowia, samopoczucia, udanego urlopu... Więc jak sobie z nim poradzić?
Oto kilka niezbędnych wskazówek do zastosowania gdy żar leje się z nieba.

Ile trzeba pić?
Tutaj ciężko podać konkretne wartości, gdyż zależą one np. od warunków otoczenia, masy ciała i aktywności fizycznej pijącego, dlatego ogólne wartości mogą być nie adekwatne do naszych rzeczywistych potrzeb na dany moment. Jak zatem zadbać o odpowiednie nawodnienie organizmu w upał?
Zadbaj o częstotliwość spożywania płynów: pij małe porcje, często, zanim odczujesz pragnienie. Zadbaj też, aby Twoje dziecko miało taką możliwość :)

Co trzeba pić?
Najlepszym napojem wyjściowym jest woda, są jednak przypadki kiedy trzeba efektywniej nawodnić organizm. Są to sytuacje kiedy dochodzi do zwiększonej utraty wody z organizmu, np. podczas biegunek czy wymiotów. Wtedy należy sięgnąć po doustne płyny nawadniające (preparaty dostępne w aptekach). Jest to szczególnie ważne w przypadku osób starszych i małych dzieci, u których bardzo łatwo o odwodnienie. A co gdy jesteśmy na wakacjach w głuszy i nie mamy takiego preparatu? Wtedy warto samemu sporządzić doustny płyn nawadniający, który wspomoże proces nawadniania organizmu, zanim zdobędziemy potrzebny preparat.
Do przygotowania potrzebne będą:
  • Szklanka wody przegotowanej
  • Łyżeczka cukru
  • Szczypta soli


Składniki mieszamy ze sobą i podajemy nieszczęśnikowi do wypicia, (najlepiej małymi porcjami).


niedziela, 26 czerwca 2016

Co jadać latem?


Tekst: Anna Pasternak-Winiarska Zdjęcia: Alfred Pawlicki
Nareszcie mamy lato! Wymarzona pora aby urozmaicać i polepszać swój jadłospis. Wcześniej pisałam dlaczego warto korzystać z sezonowości, więc teraz mała podpowiedź- w lipcu okres swojej świetności rozpoczynają m. in:



czwartek, 2 czerwca 2016

Dojrzale o sezonowości



Pełnia wiosny, już możemy rozkoszować się niepowtarzalnym smakiem truskawek, chrupkością szparagów czy rzodkiewek. Za chwilę rozpocznie się astronomiczne lato, a z nim przyjdzie pora na kolejne pyszności, które prócz wspaniałego smaku mają w sobie mnóstwo tego co czyni nas zdrowymi- witamin, antyoksydantów i składników mineralnych. Sezonowość, to ważna cecha zdrowego jadłospisu. Dlaczego?
Zapraszam do lektury J

Zastanawialiście się co konkretnie daje nam jedzenie tego, co akurat rośnie na polach?
Wybieranie produktów, które mają swój czas świetności gwarantuje nam doskonały smak i aromat. Przypomnijcie sobie smak krajowego pomidora zimą i pod koniec lata. Różnica jest ogromna, prawda?
Jednak zawsze mamy szanse na kupno słodkich pomidorów z ciepøych krajów, właśnie w środku zimy- i po problemie.
 Tylko jest jeszcze jeden argument, dla którego warto sięgać po krajowe owoce i warzywa o właściwej porze- wartość odżywcza.
Otóż podczas długiego transportu i przechowywania takie produkty tracą sporo składników odżywczych. Wybierając te sezonowe (najlepiej lokalnie uprawiane)  zyskujesz świeżość, a przede wszystkim maksimum wartości odżywczych.
Dodatkowymi walorami korzystania z sezonowości jest też łatwodostępność takich produktów. Bo przecież w czerwcu truskawki można kupić nawet na ulicy, podobnie jak maliny w lipcu itd.
Jest jeszcze jedna, jakże ważna zaleta sezonowości- wtedy wszystko co kupujemy jest znacznie, znacznie tańsze. Dzięki sezonowości omijamy koszty utrzymywania/długiego transportu owoców i warzyw, które dojrzewają gdy topnieją pierwsze lody lub przebywają tysiące kilometrów nim trafią na nasze stoły.
I kolejny, ważny argument- kupując to, co sezonowe chronisz środowisko. Dlaczego? Np. poprzez ograniczenie wydatkowania energii (cieplnej, świetlnej) potrzebnej, aby rośliny mogły wydać swoje owoce znacznie wcześniej niż odbywa się to w naturze.

Nie zapominaj o mrożonkach zimą, ale pamiętaj, że naprawdę warto korzystać z bogatej oferty sezonowych warzyw i owoców, jaką oferuje nam natura wiosną, latem a także jesienią.